Gdyby nie te wyjątkowe okoliczności, Angelina chciałaby, by Elise zapomniała o tym wszystkim.
Była matką. Pragnęła tylko, aby jej dziecko było bezpieczne i zdrowe.
Twarz Angeliny w mgnieniu oka zbladła, a jej palce tak mocno zacisnęły się na brzegu fartucha, że aż zbielały jej knykcie.
Cofnęła się o pół kroku, jakby te słowa ją oparzyły, a jej głos nieznacznie zadrżał. „Nie”.
Uśmiech Katherine zam






