Wracając do szpitala, Katherine osobiście uraziła Charliego. A dziś wieczorem Rachel zrównała z ziemią jej ostatnią deskę ratunku. „Brak laboratorium, brak myszy i brak projektu. Marzenie Katherine o leku na raka właśnie wyzionęło ducha” – zakpiła w myślach Rachel. „Szach-mat, suko. Ja pierwsza stworzę ten lek”.
Truman spojrzał w jej stronę, a wtedy, jak na zawołanie, łzy ponownie zalały policzki






