Gdy Katherine odblokowała odciskiem palca frontowe drzwi rezydencji i weszła do środka, para szpilek leżących w przedpokoju sprawiła, że stanęła jak wryta.
Były to szpilki w kolorze szampana, o obcasach ostrych jak sztylety i niemal zabójczym wyglądzie, całkowicie niepasujące do solidnych mahoniowych mebli starej rezydencji.
– Pani Jensen wróciła – powiedział kamerdyner nieco niespokojnym głosem.






