Winda zadźwięczała, dojeżdżając na parter. Evelyn wybiegła z niej, a Rachel tuż za nią.
Gdy silnik zaryczał, budząc się do życia, Evelyn wpatrywała się przez okno w migające miasto, a jej paznokcie wbijały się głęboko w dłonie.
„Leonardzie” – szepnęła, a jej głos był lodowaty i ostry. „Za wszystko, co jesteś winien Katherine i rodzinie Jensenów, dzisiaj spłacisz to co do grosza, z nawiązką”.
*****






