(Z perspektywy Alfy Brady'ego)
Życie w stadzie Czarnego Księżyca nie było już takie samo bez Seraphiny. Tęsknię za jej uśmiechem, za jej śmiechem... po prostu za jej obecnością wokół mnie. Pluję sobie w brodę, że pozwoliłem jej odejść.
Jak mogłem złościć się na nią za to, co wydarzyło się między nią a Sebastianem, wiedząc z własnego doświadczenia, jak trudno jest zignorować więź przeznaczenia? J






