(Z perspektywy Seraphiny)
Od czasu naszej pierwszej rozmowy telefonicznej Sebastian i ja wypracowaliśmy pewną rutynę. Dzwoni do mnie rano i rozmawiamy przez około dwadzieścia minut, zanim muszę zacząć szykować się do pracy. Potem krótko piszemy do siebie wieczorem przed snem.
Żadna z naszych rozmów nie była tak poważna jak ta podczas tamtego pierwszego wieczoru. Nie sądzę, żeby to wynikało z fak






