(Z perspektywy Seraphiny)
Kiedy wróciliśmy do stołu, zorientowaliśmy się, że nie tylko Charlotte się teraz uśmiechała. Derek również.
Sebastian i ja od razu wyczuliśmy, że coś się zmieniło, ale nie byliśmy pewni, co ani dlaczego.
"Oboje wyglądacie na szczęśliwszych" – skomentowałam.
"Owszem" – uśmiechnęła się Charlotte.
"Moc więzi przeznaczenia i odrobina czasu sam na sam" – zauważył Sebastia






