(Punkt widzenia Sebastiana)
Kiedy wracamy do ośrodka, widzę, że myśli Seraphiny pędzą jak szalone. Nie trzeba być geniuszem, by domyślić się, że dzisiejszy dzień był dla niej przytłaczający. Nie mogę jej za to winić; dla mnie też taki był.
Postanawiam zaprosić ją na spacer po plaży, żebyśmy mogli jeszcze trochę porozmawiać. Jestem absolutnie wniebowzięty, kiedy się zgadza. Cieszy mnie jeszcze






