Valerie
— Valerie! — Lydia wykrzyczała moje imię, a jej głos odbił się echem, sprawiając, że zamarłam. Moje oczy zwęziły się w zimnym, gniewnym spojrzeniu, dłonie odruchowo zacisnęły się w pięści, a szczęka stwardniała od ledwie powstrzymywanej wściekłości.
— Valerie — zawołała ponownie, podbiegając do mnie z szerokim uśmiechem, z oczyma rozświetlonymi, gdy na mnie patrzyła. Napotkałam jej wzrok i






