languageJęzyk

#Rozdział 2: Kolejna szansa

Autor: Rachel Castillo4 maj 2026

Perspektywa Lyry

Rozległy się krzyki i westchnienia szoku, gdy bukiet rozpadł się w chmurę płatków kwiatów. Varn zachwiał się do tyłu, poza mój zasięg.

„Co ty wyprawiasz?” – wykrzyknął głos Vesper z zaskoczeniem. Odwróciłam się i zobaczyłam, że biegnie w moją stronę. Przez moment widziałam tylko ten zły uśmiech na jej twarzy po tym, jak mnie otruła.

Strach ścisnął mi serce, cofnęłam się gwałtownie, wyciągając ręce, by nie dopuścić Vesper bliżej.

Przebiegłam obok Vesper, Varna i tłumu. Dopiero gdy znalazłam się na zewnątrz budynku, zdałam sobie sprawę, że jestem z powrotem na terytorium własnej watahy.

Instynktownie biegłam dalej, szukając miejsca, o którym wiedziałam, że będę w nim bezpieczna – domu moich rodziców. Wpadłam do środka i nie zatrzymałam się, dopóki nie usłyszałam głosów.

Byłam w salonie, telewizor był włączony. Głos, który słyszałam, należał do prezenterki wiadomości. Wpatrywałam się w ekran z szoku, próbując zrozumieć to, co widzę.

Data na ekranie – to nie mogło być możliwe. Ale jednak było – to był dzień, w którym Varn mi się oświadczył, scena, od której właśnie uciekłam.

Może to nie było wspomnienie. Pamiętałam konfetti i oklaski. Musiałam zgodzić się na jego oświadczyny. Było dokładnie tak jak za pierwszym razem, z wyjątkiem tego, że zdołałam go odepchnąć. Zdołałam uciec.

Ale co to oznaczało?

Chyba… naprawdę dostałam szansę, by przeżyć to wszystko jeszcze raz?

„Lyra?” – usłyszałam głos matki. Odwróciłam się i zobaczyłam mamę i tatę wchodzących do domu z zaniepokojeniem na twarzach.

Widok ojca sprawił, że niemal wybuchnęłam płaczem, ale zdołałam nad sobą zapanować. Zamiast tego podbiegłam do nich i mocno ich uściskałam.

„Co się stało?” – zapytała mama z troską, delikatnie gładząc mnie po plecach. „Dlaczego tak uciekłaś?”

„Czy to dzieje się naprawdę?” – zapytała drżącym głosem. Ulga na widok ich żywych i zdrowych sprawiała, że trudno było mi myśleć.

„Oczywiście, że to dzieje się naprawdę” – powiedziała słodko mama. „Wychodzisz za mąż”.

Odsunęłam się na tyle, by spojrzeć jej w oczy. Czułam ciepło ich uścisku. Rozpoznawałam ich i ten dom. Wiedziałam, że naprawdę tu jestem.

Nie miałam pojęcia, jak to się stało – Bogini Księżyca lub ktoś inny musiał wysłuchać moich modlitw i zlitować się nade mną. Przeżywałam swoje życie na nowo i tym razem mogłam postąpić inaczej.

Moi rodzice tu byli. Moja rodzina wciąż była bezpieczna i dobrze prosperowała na naszych ziemiach. Varn w tym momencie nie był ani moim mężem, ani Królem Alfą.

Nie pozwolę już nigdy nikomu ani niczemu mi tego odebrać.

„Nie wyjdę za Varna” – powiedziałam stanowczo.

„Jak to?” – zapytała mama. „Przecież się zgodziłaś”.

„A jak miałam powiedzieć „nie”?” – znalazłam odpowiedni sposób, by to wyjaśnić. „Na oczach wszystkich? Nie mogłam go tak upokorzyć. Ale nie chcę za niego wychodzić. Nie zrobię tego”.

„Lyra...” – zaczęła mama, ale ojciec jej przerwał.

„W porządku” – powiedział.

Spojrzałam na niego ze zdziwieniem. Po wyrazie jego twarzy widziałam, że czuje się niekomfortowo.

„W porządku?” – zapytałam.

Skinął głową. „To twój wybór, za kogo wyjdziesz” – powiedział.

Słysząc słowa ojca, moje oczy znów zaczęły zachodzić łzami. Zawsze ufał moim decyzjom bezwarunkowo, a minęły lata, odkąd ostatni raz czułam takie wsparcie.

A wszystko przez moją błędną decyzję o zaufaniu Varnowi i Vesper.

„Nie jest za późno, żeby to odwołać, prawda?” – zapytałam z nadzieją. „Nie wysłaliście jeszcze zaproszeń?”

„Wysłaliśmy” – powiedziała mama z poczuciem winy na twarzy. „Rodzina Varna była tak podekscytowana; nie chcieli marnować czasu, a my wszyscy byliśmy pewni, że powiesz „tak””.

Serce mi zamarło. Ślub między mną a Varnem byłby wielkim wydarzeniem. Wszyscy w królestwie już by o tym wiedzieli, a zaproszonych zostałyby setki osób.

Prawa i moralność były surowe dla Alf. Gdybym to odwołała, nie tylko przyniosłoby to wstyd mojemu ojcu, ale zostałby on zmuszony do publicznych przeprosin i zapłacenia rodzinie Varna małej fortuny w ramach zadośćuczynienia.

Przeżywając życie na nowo, nigdy nie mogłam pozwolić, by mój ojciec został tak upokorzony.

Musiał istnieć sposób, by się z tego wyplątać i sprawić, by wina leżała po stronie Varna. Wtedy to jego rodzina musiałaby płacić i przepraszać. Potrzebowałam tylko czasu, by wymyślić, jak to osiągnąć.

„Nie odwołujcie tego” – powiedziałam.

Ojciec wyglądał na zaniepokojonego. „Ale Lyra, jeśli nie chcesz za niego wychodzić…”

„Zachowuję się głupio” – powiedziałam, zmuszając się do uśmiechu. „Po prostu potrzebuję czasu, żeby się z tym wszystkim oswoić”.

Mama uśmiechnęła się. „Oczywiście, to tylko nerwy” – powiedziała z ulgą.

Zanim zdążyłam powiedzieć coś więcej, usłyszałam kroki zbliżające się do salonu. Cała nasza trójka odwróciła się i zobaczyła wbiegającego Varna, a tuż za nim jego rodziców.

Podszedł bezpośrednio do mnie i lekko chwycił mnie za ramiona. Wyglądał na zmartwionego. „Lyra, co się stało?” – zapytał.

Żołądek wykręcił mi się z obrzydzenia, ale go nie odepchnęłam.

Usłyszałam pukanie do drzwi i wykorzystałam to jako pretekst, by ostrożnie uwolnić się z jego uścisku. Pobiegłam otworzyć i zobaczyłam stojącą tam Vesper. Weszła do środka, nie czekając na zaproszenie.

Pospieszyłam za nią z powrotem do salonu. Szła w stronę Varna.

Musiałam mieć pewność, czy już w tym czasie byli ze sobą.

Podeszłam szybko do Varna, mijając Vesper. Objęłam go ramionami i odwróciłam głowę tak, bym mogła widzieć Vesper, gdy on odwzajemniał uścisk.

Zauważyłam, jak przez jej twarz przebiega wyraz strachu, a jej oczy mkną ku oczom Varna. Odciągnęłam się od uścisku w samą porę, by zobaczyć, jak patrzy na nią z pokrzepiającym uśmiechem.

A więc to była prawda – już wtedy coś ich łączyło.

„Co to było?” – zapytała Vesper. „Co się stało podczas oświadczyn?”

„Przepraszam” – powiedziałam słabym głosem. „Byłam po prostu oszołomiona”. Spojrzałam na Varna z lekkim dąsem na twarzy i ponownie go uścisnęłam.

„Nadal masz taki dziecinny charakter” – powiedział ojciec Varna. „Może byłoby najlepiej, gdyby Varn zaczął pracować, pomagając twojemu ojcu w obowiązkach Alfy, skoro nie jesteś wystarczająco dojrzała, by to robić”.

„Ojcze” – powiedział Varn ostrzegawczym tonem.

Wyglądał na zirytowanego. Wiedziałam, że wcale nie próbuje mnie bronić. Po prostu nie chciał, by jego ojciec zachowywał się w sposób, który mógłby wzbudzić podejrzenia.

Widziałam po twarzy mojego ojca, że rozgniewały go słowa tamtego Alfy, ale trzymał język za zębami, by zachować uprzejmość.

Zrobiłam krok w tył od Varna i spojrzałam jego ojcu prosto w oczy.

„Nie ma takiej potrzeby” – powiedziałam z uśmiechem. „To ja będę przyszłą Alfą tej watahy”.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: #Rozdział 2: Kolejna szansa - Odrodzona: Prawdziwa partnerka Króla Alfa | StoriesNook