POV Lyry
Czułam na sobie zszokowane spojrzenia wszystkich obecnych. Nie mogłam ich winić; to nie był rodzaj pewnej siebie deklaracji, jaką złożyłabym kiedyś. Ale teraz to była prawda — w tym życiu nigdy nie pozwolę, by Varn został Alfą watahy mojej rodziny.
To ja przejmę pałeczkę po moim ojcu.
— Co nagle zmieniło twoje zdanie? — zapytał ojciec Varna. — Zawsze odmawiałaś nauki bycia Alfą. Teraz nie wiesz nic o prowadzeniu watahy. Co złego jest w tym, by Varn ci pomógł?
Za pierwszym razem, gdy to się wydarzyło, byłam zbyt naiwna.
Mój ojciec zawsze mnie rozpieszczał, myśląc, że mogę spędzić jeszcze kilka lat będąc jego niewinną córeczką, więc nie miałam pojęcia o tym, czego wymaga prowadzenie watahy.
Dlatego po śmierci ojca cała władza tak łatwo przeszła w ręce Varna. Ale po jego odejściu tak bardzo pragnęłam, by moja wataha przetrwała i rozkwitła, że jako Luna Varna uczyłam się ciężko, jak dbać o naszą społeczność.
Musiałam się uczyć, bo Varn sam nie dawał sobie rady. Właściwie, gdy teraz o tym myślę, niemal każdy poważny problem, przed którym stawała nasza wataha — to ja go rozwiązywałam.
— To zabawne, że kwestionujesz moją zdolność do przewodzenia, podczas gdy twoja własna wataha pod twoimi rządami znajduje się w głębokim kryzysie finansowym — powiedziałam, uśmiechając się do niego. — Dochody twojej watahy zbyt mocno opierają się na rolnikach, a ty nie masz żadnego zarządzania ryzykiem. Przez ostatnie kilka lat wydawałeś pieniądze lekką ręką i marnowałeś podatki zebrane od rolników, a teraz nie masz wystarczających funduszy, by zrekompensować straty w plonach po tej srogiej zimie.
Ojciec Varna wyglądał, jakby chciał zacząć krzyczeć, ale ja mówiłam dalej.
— Tymczasem nasza wataha rozkwita. Zadbaliśmy o to, by mieć odłożone wystarczające środki na wypadek nagłych sytuacji i pilnujemy, by fundusze potrzebne naszym ludziom do wykonywania ich zadań — zadań, które zapewniają watasze bezpieczeństwo i zdrowie — były dla nich zawsze dostępne.
Mój ojciec potakiwał z aprobatą na moje słowa.
— Znamy naszych ludzi. Wiemy, kiedy zmagają się z trudnościami i wiemy, że pomagając im w tych trudnych chwilach, wzmacniamy naszą watahę. To lekcja, której powinieneś się nauczyć — dodałam.
Wszyscy wpatrywali się we mnie z wyraźnym zdumieniem, ale ja trzymałam głowę wysoko i dumnie. Czekałam na odpowiedź ojca Varna, ale ten nie wyrzekł ani słowa. Zamiast tego chwycił swoją żonę, Opal, za ramię i oboje pospiesznie opuścili dom.
Varn stanął przede mną, a na jego twarzy malował się wyraz bólu. — Co się dzieje? — zapytał. — Dlaczego mnie tak kompromitujesz?
— Nie próbuję cię skompromitować — powiedziałam szczerze. — Po prostu uważam, że to ważne, bym nauczyła się prowadzić własną watahę. W końcu będziesz chciał mojej pomocy, gdy się już pobierzemy, prawda?
Widziałam, że poważnie rozważa moje słowa.
Oczywiście, tym razem nie pozwolę mu wygrać selekcji na Króla Alfę. Ale z jego obecnego punktu widzenia, wciąż mógł wykorzystać moje wsparcie jako silnej dziedziczki Alfy, by wygrać wybory. Mógłby promować się, pokazując naszą wspólną siłę — to przyciągnęłoby do niego wielu ludzi.
— Przepraszam za to, jak fatalnie potoczyły się dzisiejsze sprawy — powiedziałam, przykładając dłoń do skroni. — Nie czuję się dobrze. Muszę odpocząć.
To wszystko było po prostu przytłaczające. Desperacko potrzebowałam chwili samotności, by uporządkować swoje plany.
— Jesteś chora? — zapytała Vesper.
— To tylko ból głowy — odparłam.
— Zrobię ci herbaty — powiedziała moja matka, wychodząc z pokoju. Ojciec poklepał mnie wspierająco po ramieniu i poszedł za nią, zostawiając mnie samą z Varnem i Vesper.
— Powinnam po prostu iść do swojego pokoju — powiedziałam. — Na pewno poczuję się lepiej po krótkim odpoczynku.
— Pójdę z tobą — zaoferowała Vesper. — Nie chcę, żebyś potknęła się na schodach.
Zmusiłam się do uśmiechu. — Dam sobie radę — nalegałam.
— Oboje odprowadzimy cię do pokoju — uciął Varn.
Wiedziałam, że ich nie przekonam, więc musiałam się zgodzić. Varn trzymał dłoń na moich plecach, gdy wchodziliśmy po schodach, a ja czułam obrzydzenie na jego dotyk. Kiedy dotarliśmy do mojego pokoju, podeszłam i usiadłam na łóżku.
— Już jest w porządku — powiedziałam. — Dziękuję.
Varn wyglądał na wahającego się, ale nie próbował dalej dyskutować. — Porozmawiamy wkrótce — rzucił, wychodząc i zamykając drzwi.
Teraz, gdy Varn i Vesper zostali sami, mogli omawiać coś przydatnego. Wstałam i podbiegłam do drzwi, przyciskając ucho do drewna, by podsłuchiwać.
— Nie wiem, co się z nią dzieje — powiedziała Vesper.
— Nic z tego nie potoczyło się tak, jak sobie wyobrażałem — odparł Varn. — To nie były dokładnie takie romantyczne oświadczyny, jakie zaplanowałem.
Skrzywiłam się, słuchając ich czczej gadaniny, i wróciłam na łóżko.
Wtedy zdałam sobie sprawę, że mam poważny problem. Niezależnie od tego, czy już mieli romans, czy jeszcze nie, przy mnie zachowywali ostrożność. Nie złapię ich tak łatwo przed ślubem.
Ale musiałam ich zdemaskować. To był jedyny sposób, by zerwać te zaręczyny bez narażania mojej watahy. Nie dam rady zrobić tego sama.
Nie mogłam iść z tym do matki i ojca; nigdy by nie uwierzyli w moją historię. Na kim mogłam polegać?
Mój telefon w kieszeni wydał dźwięk powiadomienia. Kiedy go odblokowałam, zobaczyłam alert z wiadomościami.
Kliknęłam w niego, a na ekranie pojawiło się zdjęcie znajomego, przystojnego mężczyzny.
Natychmiast rozpoznałam Alfę Kaelena. Był największym rywalem Varna w wyborach na Króla Alfę. Był młody, przystojny i popularny wśród kobiet.
Jedynym powodem, dla którego Varn miał z nim jakiekolwiek szanse, było jego małżeństwo ze mną. Dzięki połączeniu naszych watah dysponowaliśmy największym terytorium, co dawało mu potężną władzę.
Bez naszego małżeństwa Varn nie miał szans na zwycięstwo, a Kaelen prawdopodobnie zostałby Królem Alfą. Miał wiele do zyskania na rozpadzie moich zaręczyn.
Czy byłoby możliwe, by skłonić go do pomocy w zniszczeniu Varna?
Kaelen był znany z tego, że w życiu prywatnym bywał nieco niepoważny. Mgliście pamiętałam jakiś skandal pod koniec kampanii na Króla Alfę. To wszystko pomogło Varnowi w finałowej debacie i prawdopodobnie było kluczem do jego wygranej.
Gdyby Kaelen miał moje wsparcie, z pewnością pomogłoby to jego kampanii, a ja mogłabym pomóc mu uniknąć tych skandali, skoro wiedziałam, że nadchodzą. Nie wspominając o tym, że miałam informacje o Varnie i jego watasze, które Kaelen mógłby wykorzystać przeciwko niemu.
Potrzebowałam pomocy, by pogrążyć Varna i upewnić się, że nigdy nie zostanie królem.
Czy mogłam znaleźć lepszego sojusznika niż Kaelen?






