Perspektywa Lyry
Zimne ostrze odsunęło się od mojej skóry, a ja odetchnęłam z ulgą. Ktokolwiek był właścicielem tego niskiego głosu, właśnie mnie uratował. Z reakcji porywaczy wywnioskowałam, że boją się tego człowieka — może naprawdę był ich przywódcą.
Jeśli nie przywódcą, to z pewnością kimś na tyle ważnym, by przerazić ich i zmusić do milczenia.
— Nie wiem, co was opętało, żeby to zrobić — powi






