Punkt widzenia trzeciej osoby
Przed ambulatorium Duke stał sztywno, jakby właśnie przeżuł garść gorzkich ziół. Twarz miał wykrzywioną w głębokim grymasie.
Zaledwie chwilę temu odebrał telefon od Alarica z watahy Ebonclaw.
To, jakim cudem ten człowiek zdobył jego numer, przechodziło jego pojęcie, ale służalczy ton rozbrzmiewający w słuchawce wciąż dźwięczał mu w uszach. Pozostawił po sobie niesmak






