Chapter 55
Rhea
„Marcella!” – krzyczy Aron, wchodząc do salonu na dole.
Wszystko dzieje się tak gwałtownie. Ledwie znajduję się w tamtym pokoju, gdy Aron mnie znajduje, a kiedy to robi, jest wściekły ponad wszelkie pojęcie. Podnosi głos do przerażającego poziomu, wprawiając mnie w osłupienie, po czym zmusza mnie do zejścia schodami na niższe piętro i do bawialni.
Nie puszcza mnie ani na chwi






