Chapter 56
Rhea
Marcella znów puka do moich drzwi: „Rheo, otwórz, proszę”.
Kryję twarz w rękawie koszulki, próbując stłumić szlochy, kuląc się pod kołdrą z nadzieją, że jeśli będę leżeć odpowiednio nieruchomo i cicho, da mi spokój.
„Śpię” – udaje mi się wykrztusić, gdy rozlega się kolejne pukanie do drzwi.
„Nie okłamuj mnie. Otwórz drzwi”.
„Proszę, po prostu... zostaw mnie w spokoju” – b






