Z perspektywy Amelii
Juliet i reszta jej przyjaciółek zaczęły się śmiać. – Już się boisz, Luno? – zakpiła Juliet, cofając się. – Nie martw się, Sylvia nie będzie z tobą walczyć. Wszyscy wiemy, jaka jesteś słaba. – Jej przyjaciółki śmiały się jeszcze głośniej.
Otaczający mnie strażnicy podeszli bliżej, by mnie chronić, zaciskając pięści. Ale powstrzymałam ich. To była moja walka. – Zgoda – powiedzi






