Zniszczyć Mitchella (5)
Z perspektywy Benedicta
Wyraźnie widziałem kropelki zimnego potu perlące się na jego czole. Zanim zdążył wykrztusić odpowiedź, Tristan błyskawicznie ruszył i brutalnie złapał go za ramię. „Zaprowadź nas do swojego prawdziwego biura w tym budynku. Doskonale wiemy, że masz je właśnie tutaj”.
„Co? Nie!” – wrzasnął przerażony menedżer.
Uderzyłem go w twarz wystarczająco mocno,






