Willow była tak wzburzona słowami Daniela, że omal nie zemdlała. Łzy spływały po jej twarzy, gdy patrzyła na niego zaczerwienionymi oczami. „Ty... czego właściwie chcesz?”
„Chcę tylko trochę srebra na wydatki. Masz wkrótce zostać przyszłą żoną markiza, a wciąż jesteś taka skąpa?” szydził Daniel, wyciągając w jej stronę dłoń. „Po prostu daj mi pieniądze, a pójdę w swoją stronę”.
W pośpiechu Willow






