Atena ruszyła naprzód, ale Kendra zagrodziła jej drogę ze słodkim, wręcz kpiącym uśmiechem. "Ateno, czyżbyś mi nie ufała, a może wątpisz, że Rezydencja Porterów jest w stanie odpowiednio zająć się Aleksandrą?"
Jej uśmiech nie sięgał oczu; spojrzenie stało się lodowate, gdy padło na Atenę.
"Oczywiście, że nie" – zaśmiała się cicho Atena. – "Martwię się jedynie o panią Cavendish."
"Nie musisz się ma






