Trevor pospiesznie próbował ich powstrzymać, ale było już za późno.
Aby nie być dla niego ciężarem, wszyscy ranni żołnierze popełnili samobójstwo.
– Wy, wy… – Głos Trevora uwiązł w gardle od łkań.
Ale pościg deptał mu po piętach i nie mógł sobie pozwolić na rozpamiętywanie żalu.
Ukląkł przed ciałami swoich żołnierzy i złożył kilka głębokich pokłonów.
Następnie zabrał Bena i odszedł bez oglądania s






