Siedząc na drzewie, Natasha i Evander tkwili wpatrzeni w siebie niczym w konkursie spojrzeń.
Była tak zdesperowana, że niemal wybuchnęła śmiechem, rzucając opryskliwie: „I po jaką cholerę wyłeś jak wilk? Świetnie, po prostu świetnie. Teraz mamy całą watahę wilków oblegającą drzewo. Więc, kto schodzi na dół by być ich obiadem, ty czy ja?”
Jakiekolwiek ciepło, które czuła jeszcze przed chwilą, znikn






