Gdy Evander w końcu odkrztusił ten wielki haust krwi, Natasza radośnie klasnęła w dłonie. "Udało się! W końcu to z siebie wyrzuciłeś!" – wiwatowała.
Natasza wytarła usta Evandera chusteczką, po czym poklepała go po ramieniu i rzekła: "Prześpij się trochę. Ja będę trzymać wartę."
Evander wpatrywał się w nią w osłupieniu, aż nagle go olśniło. "Czekaj... Więc celowo się mną bawiłaś?"
"No ba! Zostałeś






