Zirytowany ciągłym zrzędzeniem Elettry, Michael wskazał na namiot po drugiej stronie.
– Idź tam – powiedział głębokim głosem.
Elettra spojrzała we wskazanym przez niego kierunku, gdzie w kącie stał samotny namiot, chwiejąc się niebezpiecznie na górskim wietrze.
Jej twarz natychmiast pobladła i cofnęła się: – Ja, ja nie odważę się spać sama.
Dorastając od dzieciństwa w mieście Pidence, w otoczeniu






