Słowa Josepha przetoczyły się przez salę niczym grom z jasnego nieba, pozostawiając Henry'ego i Eloise wmurowanych w ziemię z twarzami naznaczonymi szokiem.
Ta rzeźba z kamienia była czymś znacznie więcej niż tylko skałą. Uosabiała sam fundament i pomyślność rodu Monsonów.
W tamtym czasie Henry nie szczędził wysiłków, by ją zdobyć, drenując swój skarbiec, wykorzystując wszystkie możliwe przysługi






