Sloane wbiła wzrok w Juliana i ucięła: — Rozumiej to dosłownie. Nie dociera do ciebie?
Oddech Juliana stał się ciężki, a szczęki mu się zacisnęły. — Sloane, jak śmiesz tak do mnie mówić? To ty jesteś tu obrzydliwa, jasne?
— Ledwo zerwałaś zaręczyny z Harringtonami, a już pozwalasz Derekowi odwozić się do domu. Nie udawaj, że nie próbowałaś go uwieść.
Gdy tylko te słowa padły z ust Juliana, miny Vi






