Sloane mruknęła coś w odpowiedzi, ale się nie poruszyła.
Jaxon tracił do niej cierpliwość. Odwrócił się, by na nią spojrzeć, i zobaczył, że jest blada, jakby się przestraszyła. Zapytał z marsową miną: — Miała pani koszmar czy co?
— Nie. — Sloane oparła się ramionami o kanapę, biorąc powolny oddech.
Jaxon rzucił jej spojrzenie i ponaglił: — Mamy tylko piętnaście minut na płycie postojowej. Proszę n






