Eli
Zaciskając zęby, wlokę się za Camem jak jego własny, osobisty cień, gdy on taszczy moją walizkę w dół po pozostałych schodach. W środku kipię ze złości, ale gryzę się w język, nie chcąc dawać mu satysfakcji z widoku tego, jak bardzo jego słowa mnie zabolały. Zamiast tego, zajmuję umysł studiowaniem jego muskularnych pleców i ramion falujących pod obcisłą, czarną koszulką. Kurdupel najwyraźniej






