ROZDZIAŁ 63
PERSPEKTYWA ZANE’A
– Oczywiście, tato! – wypaliłem niemal natychmiast, nie będąc w stanie stłumić ekscytacji. Tata uśmiechnął się do mnie tym swoim szerokim uśmiechem, przy którym zawsze czułem się jak mały chłopiec, i mocno poklepał mnie po plecach. – Świetnie, stary! – powiedział tonem tak dumnym i aprobującym, że serce rosło mi w piersi.
Ale mama nie skończyła, wcale nie. Przesunęła






