ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY
PERSPEKTYWA SIENNY
Właśnie wtedy zadzwonił mój telefon. To była wiadomość.
Julian: W końcu wylądowałem. Odbierz mnie z lotniska. Mam na sobie białe polo i dżinsy.
Moje serce zamarło. Żołądek ścisnął się z poczucia winy. Nie zdążyłam nawet odpisać, gdy telefon zaczął dzwonić. Jego imię rozświetliło ekran.
Odebrałam.
„Hej, kochanie” — głos Juliana był miękki i pełen ekscytacji.






