ROZDZIAŁ DWUNASTY
PERSPEKTYWA SIENNY
Tej nocy poczułam, jak dłoń wślizguje się pod za dużą koszulę, którą miałam na sobie – jego koszulę. Była szorstka, zaborcza, nie badała terenu, po prostu brała. Jego dłoń oplotła moją pierś, palce ściskały ją, jakby przypominały mojemu ciału, do kogo należy. Fala gorąca przeszyła mnie na wskroś, a oddech uwiązł mi w piersi tak gwałtownie, że aż nim rzuciło.






