Ruszyli do środka ramię w ramię, a Micah podążał za nimi, pocierając policzki – zdrętwiały mu od tego ciągłego uśmiechania się.
Wnętrze było proste i minimalistyczne, ale o dziwo, nawet o tej późnej porze wciąż siedzieli tam goście przy trzech czy czterech stolikach.
Annabelle i reszta ekipy zajęli miejsce na zewnątrz, gotowi na grilla, relaks i wspólny odpoczynek aż do świtu.
– Hej, Sophie! Zajęł






