Zajęło Erin godzinę, aby wrócić do rezydencji Sterlingów, gdzie czekała na nią Vivian.
Gdy weszła do środka, na jej twarzy wykwitł słodki, niewinny uśmiech. Zawołała: „Mamuniu, już jestem”.
Vivian zobaczyła wchodzącą Erin, zziajaną po biegu, i uśmiechnęła się, przyciągając ją, by usiadła obok niej.
„Dlaczego tak się spieszysz?” – zapytała Vivian.
Erin spojrzała na nią ze słodkim, posłusznym uśmiec






