2 godziny temu
Liam siedział u szczytu długiego stołu, z rękawami podwiniętymi do łokci, jedną dłonią stukając w teczkę z napisem Projekt Verano: Kolumbia, Obiekt B. W sali panowała cisza, przerywana jedynie cichym szumem klimatyzacji i sporadycznym odchrząkiwaniem. Wokół niego czekało czterech szefów działów, a ich twarze były napięte.
– Otrzymaliśmy potwierdzenie z biura w Bogocie o 15:12 – powi






