– Wygląda na to, że kawiarnia nie miała kamer – powiedział Liam, podając jej kubek kawy. – Nawet pobliskie lokale nie miały własnego monitoringu.
Izzy przyjęła kawę i skinęła głową, zachowując neutralny wyraz twarzy, gdy pociągnęła łyk. Przez chwilę siedzieli w ciszy w poczekalni, otoczeni sterylnym zapachem szpitala. – Tego właśnie się spodziewałam – mruknęła.
– Nie pozwól, by to cię martwiło – p






