"Słyszysz w ogóle, co mówisz?" Izzy zrobiła pauzę. Spojrzała na Amalię, kobietę, która ją wychowywała przez lata. Był czas, kiedy zrobiłaby wszystko, byle tylko jej nie zranić. Ale ten czas minął.
Amalia splotła dłonie, jakby próbowała się uspokoić. "Monica nie była niczemu winna" - powiedziała szybko. "Ona po prostu..."
"Po prostu co?" - zapytała Izzy, a jej wyraz twarzy był nieodgadniony.
Amalia






