Żołądek Moniki skręcił się boleśnie, gdy z głośnika dobiegło nagranie. Oddychała krótko i nierówno, a jej dłonie zaciskały się na materiale spódnicy tak mocno, że aż zbielały jej knykcie. Puls dudnił jej w uszach, gdy słuchała własnego głosu — czystego, niezaprzeczalnego.
Jej serce zamarło.
Jak to możliwe?
Cecil zapewniała ją, że kamery w okolicy były wyłączone. Gwarantowała, że wszystko zostało w






