Szmery rozchodziły się falami. Telefony rozbłysły. Kciuki poruszały się szybko. Maria dostrzegła to, zanim jeszcze usłyszała – zmianę atmosfery w pomieszczeniu. Rząd dla prasy po lewej stronie zamienił się w morze szepczących ust i wędrujących spojrzeń.
Wtem ktoś krzyknął: "Czy to prawda?"
Inny głos przebił się przez tłum, głośniejszy, bardziej zdesperowany. "Sarano trafiła do szpitala?"
"Co się s






