– Co ty tu, do cholery, robisz? – Ton Calena był ostry, gdy odciągnął Monikę na bok, mrużąc oczy z irytacji.
– Calen! – Oczy Moniki rozszerzyły się, gdy udała zaskoczenie. – J-ja myślałam…
– Wzięłaś zaproszenie z mojego biurka? – zapytał Calen z zaciśniętą szczęką. – Monica, dlaczego u licha miałabyś…
– Calen, jak możesz nie przywitać się z własną matką? – Głos Cecil przerwał ich pełną napięcia wy






