Pamella skrzyżowała nogi i pociągnęła łyk kawy, jakby to było jej miejsce. Nie zapukała. Nawet się nie zatrzymała. Po prostu weszła, jakby jej nazwisko widniało na drzwiach biura. Jej szpilki były wciąż mokre od deszczu na zewnątrz, zostawiając blade ślady na podłodze.
Izzy nie zadała sobie trudu, by ukryć irytację. „Czy ty tu pracujesz?”
Pamella uśmiechnęła się i oparła o oparcie krzesła naprzeci






