– A więc dziedziczka fortuny Rossich – odezwała się Melinda Harrison z przebiegłym uśmiechem, trzymając delikatnie w dłoni kieliszek szampana. – Calen, dobrze się ustawiłeś. Nie zdawałam sobie sprawy, że jesteś aż tak przekonujący. – Spojrzała na panią Weiss z żartobliwym błyskiem w oku. – Cecil, wydaje się, że będziesz miała całkiem niezłą synową. Kiedy ślub?
Cecil zaśmiała się cicho, kładąc dłoń






