– Proszę pani, prezes pani szuka – powiedziała Anna w chwili, gdy Izzy zjawiła się w budynku Weissów.
Izzy uśmiechnęła się i skinęła głową. Spodziewała się, że do tego wkrótce dojdzie. Szybkim krokiem przemierzała korytarze, a jej obcasy stukały o wypolerowane, marmurowe posadzki. Cecil Weiss bez wątpienia pociągała za sznurki z ukrycia.
Zostawiwszy torebkę w swoim gabinecie, Izzy wzięła tylko tel






