Bycie przynętą było trudniejsze, niż się spodziewała.
Izzy unosiła się w dziwnej, cichej i ciężkiej przestrzeni. Nie było światła, nie było dźwięku. Czuła się jak pod wodą, z tą różnicą, że nic nie uciskało jej klatki piersiowej. Tylko bezruch. Nie była pewna, jak długo pozostawała w tym stanie. Minuty? Godziny? Dni?
Pamiętała wypadek samochodowy. Ostry dźwięk zderzenia. Sposób, w jaki jej ciało u






