– Więc chciałaś być główną opiekunką Izzy? – zapytała Alcaraz ze skrzyżowanymi ramionami. – Jak ty w ogóle się stamtąd wydostałaś?
Amalia oparła się o krzesło naprzeciwko niej, ze zgrabnie założonymi nogami, wyglądając zdecydowanie zbyt komfortowo jak na kogoś, kto właśnie wyszedł z więzienia. – Moje zwolnienie to nie twoja sprawa – powiedziała. – Jestem jej jedyną żyjącą krewną. Teraz to moja odp






