Moana
– Nie martwcie się, wy obie – powiedziała Kelly, odwracając się w fotelu, by na nas spojrzeć. Na jej wychudzonej twarzy widniał chory, wykrzywiony uśmiech. Wyglądała jeszcze bardziej kościście niż wcześniej, jakby nie jadła i nie spała od wielu dni, a może nawet tygodni. – Zabiorę was bardzo, bardzo daleko. I dopilnuję, by Edrick nigdy was nie odnalazł.
– K-Kelly? – jęknęłam. Ponownie szarpn






