Ella
Po oczyszczeniu i opatrzeniu rany Logana usiadłam wygodnie, badając jego twarz w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów dyskomfortu. W pomieszczeniu panowała cisza, z wyjątkiem cichego, rytmicznego unoszenia się i opadania jego klatki piersiowej. Ciepłe światło z garażowych lamp zalewało nas z góry, rzucając łagodną poświatę, która uwypuklała kąty i krągłości jego twarzy.
Nigdy nie sądziłam, że od






