Logan
Miałem osiem lat.
Ściany naszego domu były zimne i nieprzystępne, wypełnione zapachem cygar i wszechobecnym poczuciem napięcia.
Gabinet mojego ojca stanowił uosobienie tej atmosfery — sanktuarium porządku i dyscypliny. Mahoniowe biurko, skórzany fotel i półki po brzegi wypełnione starannie ułożonymi książkami. Siedział przy swoim biurku z tą samą surową postawą, która zawsze mnie onieśmielał






