Ella
Dni zlewały się w nieprzerwaną rutynę, w schemat, który nigdy nie miał trwać wiecznie, a przynajmniej tak próbowałam samej sobie wmówić. Wizyty Logana w moim małym mieszkaniu stawały się coraz częstsze, a z każdym mijającym dniem granica między naszym udawanym związkiem a czymś, co wydawało się dziwnie prawdziwe, zaczynała się zacierać.
Pojawiał się wieczorami, zgodnie z naszą niewypowiedzian






