Edrick
W napadzie złości Moana rzuciła na podłogę akurat poduszkę. Po tym czynie stała w milczeniu, oddychając ciężko przez rozszerzone nozdrza, z dłońmi zaciśniętymi w pięści po bokach. W tamtym momencie wyglądała uroczo drobnie i bezradnie, jak wściekłe dziecko. Ale nie była dzieckiem; była kobietą, a moje działania ją zdenerwowały.
Z jakiegoś powodu widok tak namiętnie reagującej Moany sprawił,






