**Aiden**
W chwili, gdy jego usta spotkały moje, świat się ustabilizował – jakbym przygotowywał się na uderzenie, które w końcu nadeszło, a zamiast rozpaść się na kawałki, po prostu... odpuściłem.
„Mój chłopcze” – wydyszałem w jego wargi, a przezwisko wyrwało się ze mnie surowe i pełne czci. Wydał z siebie cichy dźwięk, coś zbliżonego do szlochu, a jego palce zacisnęły się na karku, jakby potrzebo






