**Aiden**
Tydzień po mistrzostwach minął w dziwnej mgle.
Wszyscy wokół wciąż buzowali — zawodnicy chodzili dumniej, profesorowie zatrzymywali ich na korytarzach, dział sportowy zachowywał się tak, jakbyśmy podarowali im gwiazdkę z nieba. I byłem dumny — Boże, jak bardzo byłem dumny — ale nic z tego nie miało takiego znaczenia, jakie powinno mieć. Nie bez niego u mojego boku.
Niedziela ciągnęła się






